I choć do biegowych rekordów frekwencji z lokalizacji parkrunowej kolebki ciągle nam jeszcze daleko, to w ostatnią sobotę listopada chcieliśmy pokazać jak bardzo biegowo Wrocław stoi 🙂

Na pewno każdy z Was słyszał o sobotnich szybkich piątkach w różnych miastach Polski i świata. A jeśli nie słyszał, znaczy że jeszcze za krótko siedzi w biegowym środowisku i pakrunowy debiut ma jeszcze przed sobą. Bo parkun z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej zalewa kolejne biegowe trasy, lokalizacje, a coraz więcej osób dołącza do biegowej rodziny. Zasady są bardzo proste. Rejestrujesz się raz, drukujesz kod, a potem biegniesz w dowolnej lokalizacji na całym świecie. Modna stała się też biegowa turystyka i kolekcjonowanie kolejnych liter z pakrunowego alfabetu. Pamiętajcie, że literkę Ż mamy tylko w Polsce. Swoją drogą parkrun Żary też udało mi się kilka razy zaliczyć 🙂

pr2013
źródło: facebook parkrun Wrocław

A jak to było ze mną? Ponad 5 lat temu trafiłam na swój pierwszy bieg w ramach lokalizacji parkrun Wrocław. Trochę podekscytowana, trochę zestresowana, jednak od tamtej pory nie wyobrażam sobie, aby inaczej rozpoczynać sobotnie poranki. Na zdjęciu wyżej „fejsbukowe wspominki”, czyli jeden z moich pierwszych biegów. Wspaniałe jest to, że niektóre twarze spotykam przez te 5 lat regularnie co tydzień, innych bardzo brakuje… A poniżej już zdjęcie z ostatniej soboty. Dużo nas!!

pr2018
źródło: facebook parkrun Wrocław

To tyle tytułem wstępu, bo przecież miało być o rekordzie! A nasz koordynatorka Katarzyna robi naprawdę świetną robotę. Zaczęło się od wyznaczenia konkretnej daty, takiej żeby nie kolidowała z innymi biegami w okolicy. Padło na ostatnią jesienną sobotę listopada. Potem już pełna mobilizacja. Pojawiały się informacje w social media, a my sami „marketingiem szeptanym” staraliśmy się dotrzeć do jak największej liczy osób, aby pobiegli z nami. Pobiegli, potruchtali, przemaszerowali 🙂

Zadanie było nie byle jakie. W poprzednich Biegach po rekord z 2016 doku pobiegło nas 139, w 2017 było już 186. W tym roku wymarzone byłoby co najmniej 200… Więc wstaje i jadę, nie może mnie zabraknąć. Wiem jak ciężko jest zmotywować się do wstania w sobotę z samego rana, ale musicie mi uwierzyć, że warto 🙂

Naszym cotygodniowym punktem zbiórki jest Jaz Opatowicki we Wrocławiu. Najpierw zaczynamy od flag, ustawienia strefy mety i miejsca dla osoby skanującej wyniki, gdzie na stoliku co tydzień czeka przepyszna ciepła herbata. Z minuty na minutę parking zapełnia się coraz bardziej, a dookoła kręci się coraz więcej biegaczy. Jeszcze tylko odprawa, wspólne zdjęcie i START. Wy biegniecie, a ja zostaje ze stoperem. Czekam na Was na mecie 🙂

W tym czasie z innymi wolontariuszami mamy chwile spokoju, więc rozmawiamy, snujemy palny na przyszłe starty, śmiejemy się. Wcale nie trzeba biec, aby miło spędzić czas w biegowym towarzystwie, więc jeśli jeszcze nie byliście po drugiej stronie w roli wolontariusza, to polecam. Ja za każdym razem bawię się świetnie 🙂

btf
Taka Ekipa 🙂

I zaczęło się. Pierwsze kliknięcie stopera, drugie, trzecie. Kolejni biegacze na mecie. Niby tylko 5 kilometrów, ale po niektórych widać, że nieźle potrafi dać w kość. Ale co tam, potem już tylko uśmiech i satysfakcja za linią mety. Kliknięć stopera było 167!! I może do rekordu wszechczasów trochę zabrakło, to jednak rekord roku 2018 został pobity. Było nas naprawdę sporo. A co jeśli co tydzień było by nas tyle? Było by super 🙂

A wiecie co jeszcze? W ostatnią sobotę ja też trochę świętowałam. To był mój wolontariat #50. Pozostaje mi podziękować, że na samym początku biegowej przygody mogłam trafić na tak wspaniałą inicjatywę, która z każdym tygodniem motywowała do kolejnych treningów i nie pozwala odpuszczać bez względu na warunki panujące za oknem.

Fajnie, że wszyscy wpadliście. Jeśli przyszliście pierwszy raz, to miło było Was poznać i mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze. Bo jak sami widzieliście, najważniejsze jest to żeby po prostu biec przed siebie, nieważne jak szybko, na mecie i tak czekamy na wszystkich. A parkrun to przede wszystkim MY ❤

Robi się coraz zimniej, a nic tak nie rozgrzewa atmosfery jak szybka piątka na początek weekendu. To co, wpadniecie też w najbliższą sobotę?

Do zobaczenia!

ps. w temacie parkrun na moim blogu pojawiły się też:

Reklamy